Morze...

Kolekcjonerka 2016-09-29
Udostępnij:

 

Powiedzieć Wam co jest największym skarbem w tych czasach? To cieszyć się chwilą! Czy Wam też tak szybko leci czas? Ne pamiętam kiedy skończyła się wiosna, a już zaczyna się jesień. Dzień po dniu, wypełniony jest obowiązkami, rachunkami do opłacenia, badaniami do wykonania i wieczną listą zakupów. Razem z Mężem staramy się wyrywać chwilę, by zająć się swoimi pasjami, by z prawdziwą uwagą spędzać czas z dzieciakami. Niestety zdarza się dość często, że dużo rzeczy robimy na pół gwizdka. Uważność nie jest wtedy naszą najmocniejszą cechą. Dlatego tak bardzo doceniamy urlopy.Tych parę dni wypełnionych tylko sobą.

 

Tym razem wybraliśmy się nad morze, pooddychać helem i odpocząć patrząc na szum fal. Było naprawdę fantastycznie :) Mam dla Was parę wskazówek, porad, heheszków na temat naszej wyprawy !

 

 

1. Byliśmy w Jastrzębiej Górze i choć to niesamowicie piękne miejsce, a z plaży nie chce się schodzić, to nie jest to wymarzona miejscówka dla pary z małymi dzieciakami. Dlaczego? Bo by dojść do plaży musieliśmy zejść z klifu i pokonać masę schodów. Pierwsza wyprawa z wózkiem i torbami plażowymi, doprowadziła nas do zadyszki i mikro załamania nerwowego. No bo niby jak? Codziennie pokonywać te schody? My jak My, ale dzieciaki, torby itd. Dlatego jak nie macie super kondycji, wyrozumiałych dzieci i zapędów do masochizmu, wybierzcie się do Władysławowa lub na Hel.

 

2. Hotel Primavera w Jastrzębiej Górze jest idealny dla małżeństw z dzieciakami. Tam naprawdę czuć, że maluchy są najważniejsze. Wspaniały plac zabaw na zewnątrz, wewnątrz pokój zabaw urządzony niczym w najlepszej bawialni. Do tego mini zoo, basen dla najmłodszych i pyszne jedzonko. Nie wspominając o tym, że w otoczeniu rodziców, którzy tak samo jak My mieli do czynienia z marudzącymi przy jedzeniu pociechami, lub płaczącymi brzdącami bo czas w bawialni się skończył, czuliśmy się bardziej komfortowo. Plus za wypisanie przy każdej potrawie alergenów. To naprawdę ułatwiło nam pobyt.

 

 

3. Kiedy jest idealna pora na polskie morze? Moja odpowiedz jest następująca : we wrześniu ! Na pogodę i tak ciężko trafić, czy to lipiec, czy październik i tak może być zimno i deszczowo. Dlatego stwierdziliśmy, że wybierzemy się po sezonie, a wiek naszych dzieciaków, jeszcze na to pozwala. Cisza, spokój, pełno miejsca do plażowania. Pogodę mieliśmy wspaniałą i już drugiego dnia chodziliśmy boso po plaży.... 

 

 

4. Dom Whiskey w Jastrzębiej Górze - kultowe miejsce dla wszystkich koneserów tzw "wody życia".  Muszę przyznać, że asortyment tego miejsca powala z nóg, dosłownie i w przenośni. Gdyby nie obecność dzieciaków, pewnie źle by się to  dla nas skończyło ! Wypiłam tam najlepszą w moim dotychczasowym życiu, kawę po irlandzku, a ukochany skusił się na drink whisky sour. Ponad 2 tys butelek whisky z całego świata robi reklamę :) 

 

 

5. Hel - cudowne i urokliwe miejsce. Fokarium, pełno smażalni rybek, port i rejsy statkiem pirackim... Mąż stwierdził, że musimy się tam przeprowadzić :) Chyba się zastanowię!

 

 

6. Musicie koniecznie zabrać dzieciaki do wesołego miasteczka we Władysławowie. Co prawda wygląda trochę jak miasteczko z taniego horroru, ale fajnie popatrzeć z diabelskiego młynu na morze :) Co ciekawe w głowie nie utkwiły mi wymyślne maszyny do sprawiania uciech dzieciom i rodzicom, a prezenter radiowy, stacji która rozbrzmiewała po wesołym miasteczku. To była stacja promująca disco polo, a prezenter był tak entuzjastycznie nastawiony do swojej pracy, że śpiewał wspólnie z puszczanym w eter artystą ! To się nazywa praca marzeń!

 

 

7. Ocean Park we Władysławowie - Weroniczka biegała jak szalona oglądając modele zwierząt oceanicznych, które zrobione były w skali 1 na 1. Gigantyczny wieloryb, ośmiornica z długimi mackami czy słodkie foki, były wdzięcznym tematem do rodzinnej fotografii. Zwiedziliśmy też wodospad, posłuchaliśmy interaktywnego wielorybka i wystawę ryb oceanicznych. Zawiodły nas tylko rekiny, spodziewaliśmy się ogromnych zabójców, a zobaczyliśmy okazy przypominające wielkością karpia.

 

 

8. Zamiast pamiątek kupionych w sklepie, nazbierajcie trochę muszelek, róbcie masę zdjęć, zasuszcie paprotkę rosnącą przy drodze prowadzącej nad morze ! W następnym poście pokaże Wam jak niedrogo i prosto zrobić fajną pamiątkę z wakacji, która nie odstraszy kiczem i schodzącą farbą. 

 

 



1 komentarz Odpowiedz
2016-09-30 07:37:06 - Odpowiedz
Nasze polskie morze- to cos co kocham najbardziej na świecie. Mój terapeuta, mój spokój, kocham po prostu! My mamy pudełko kamyków, co roku bierzemy takie okrągłe uformowane przez wodę i butelkę pełną muszelek :) Piękne zdjęcia :)


Żaneta - koneserka codzienności. Kolekcjonuje wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci : Weroniki i Maksymiliana. Jestem redaktorem naczelnym portalu Rie World.


 


Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama

Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X