Podsumowanie miesiąca - styczeń

Kolekcjonerka 2017-02-07
Udostępnij:

 

Podobnież jaki styczeń taki cały rok. Mam nadzieję, że to tylko zabobon, bo pierwszy miesiąc 2017 roku bardzo mi się dłużył. Nowy rok rozpoczęłam 40 stopniową gorączką, która w magiczny sposób w ciągu kolejnych dni zaatakowała całą rodzinę, tylko Mąż się uratował. Także pierwsze tygodnie stycznia były dość trudne i mało produktywne. Zamiast inspirujących książek czytałam ulotki lekarstw, a seksowne ciuchy zamieniłam w gustowną piżamę. Życie! Odbiłam sobie za to z nawiązką w drugiej połowie stycznia. Równowaga musi być. Także mam dla Was kilka inspiracji : dobry film, wyjątkową książkę, mądry kurs czy kojącą muzykę :) 

 

 

Byłam: kręglach i świetnie się bawiłam. To naprawdę świetny sposób na wyjście z przyjaciółmi. Ja wybrałam się na babski wieczór ze swoją dobrą przyjaciółką Magdą ( zapraszam na jej blog). Wystarczyła godzina kręgli bym nabawiła się zakwasów, więc potraktowałam tą rozrywkę jako mini trening ( świetny na pośladki).

 

 

Czuję się: zmotywowana jak nigdy. Brak czasu i chaos spowodowany dwójką energicznych dzieciaków daje w kość mojej samodyscyplinie, mimo wszystko piszę coraz więcej artykułów i na Kolekcjonerce i na portalu Rie World. Piszę, robię kursy online i bardzo dużo czytam. Dla przyjemności i dla poszerzenia horyzontów. Mimo zmęczenia, czuję jakbym złapała wiatr w żagle. Postanowiłam wreszcie wdrożyć plan odnowy ( tutaj i tutaj).

 

 

Zainspirowałam się: Panią Swojego Czasu! Od dawna miałam ochotę zrobić kurs Oli Budzyńskiej i wreszcie się zorganizować. Wkupiłam kurs „Zrób to dziś czyli jak nie odkładać na jutro”. Przyznaje się bez bicia, że ostatnio często odkładałam na jutro – siebie! Domowe obowiązki, sprzątanie, pranie, urzędowe sprawy, sprawy dzieciaków czy najbliższych były zawsze pierwsze. Potem zmęczona zawsze mówiłam sobie, że to co miałam zrobić dla siebie ( pielęgnacja, ćwiczenia, blogi) zrobię wieczorem, jutro. Potem zestresowana robiłam wszystko na szybko, denerwując się na siebie, że to co najważniejsze znów robię po łebkach. Kurs Oli poukładał mi w głowie. Niedługo pojawi się recenzja z kursu. Mam nadzieję, że Was zachęci!

 

 

Słucham : namiętnie muzyki filmowej. Codziennie pisząc teksty leci soundtrack z dwóch filmów: „Zwierzęta Nocy” i „La La Land”. Nigdy o tym nie pisałam, ale uwielbiam muzykę filmową. Gdy oglądając sceny pełne emocji w tle leci piękna muzyka, później słuchając jej mam do niej duży sentyment, porusza mnie dwa razy bardziej. To tak jakby uczucia połączyły się z dźwiękami. Tak jak dana muzyka kojarzy nam się często z osobami, mnie dodatkowo kojarzy się z emocjami jakie przeżywałam słuchając jej.

 

 

Czytam: wyjątkową książkę, wyjątkowej kobiety. Od dawna podziwiam Agnieszkę Maciąg, za jej ciepło, odwagę i piękną duszę. Mam wszystkie jej książki, z której płyną dobroć i wdzięczność za dar jakim jest życie. Teraz jestem w trakcie czytania najnowszej pozycji. „Pełnia życia” to przed wszystkim opowieść Agnieszki o własnej duchowej ścieżce. Opowieść o tym jak odkryła świat na nowo. Jak to zrobiła, jakich metod użyła by być bardziej świadoma, by znaleźć swoją pełnię życia? O tym niedługo na Kolekcjonerce.

 

 

Oglądam: serial o zwykłych ludziach – „This Is Us”. Jestem serialomaniaczką, ile godzin spędziłam na oglądaniu seriali nie zliczę i nawet nie chcę. Po prostu wmawiam sobie, że to moje niegroźne hobby. „This is Us” to serial inny niż wszystkie. Poznajemy historię 3 rodzeństwa, która jest tak urocza, wciągająca i życiowo mądra, że ciągle masz ochotę na więcej.  Z każdego odcinku wyciągałam coś dla siebie, w każdym była porządna dawka wzruszenia i pozytywnych emocji. Chociaż życie nie zawsze jest łatwe, są i ciężkie chwile i trudności, to w tym serialu zawsze wszystko kończy się pozytywnie. Dawno nie widziałam produkcji tak bardzo pokazującej siły więzi rodzinnych, pochwały rodzicielstwa. Polecam! Naprawdę warto. W tych dość negatywnych czasach, ten serial to balsam na duszę!

 

 

Pragnęłabym: aby polskie kino tak wspaniale rozwijało się jak ostatnio. Niedawno byłam z przyjaciółką na filmie „Sztuka kochania” i niesamowicie dobrze się bawiłam. Ostatni tak prawdziwie uśmiałam się na trzeciej części Bridget Jones. Film nie tylko jest zabawny i traktuje o seksie ( kto by nie traktował tego jako plus?), ale przede wszystkim pokazuje biografię niezwykłej kobiety. Magdalena Boczarska fenomenalnie zagrała Michalinę Wisłocką, zachwycała już w „Różyczce”, ale teraz naprawdę zachwyca. Wszystko mi się podobało: dramaturgia, scenografia, stylizacje ( szczególnie stroje Miśki uszyte z zasłon). Bardzo dobry polski film!

 

 

 

Zakup miesiąca: kawa smakowa od Frannys! Od zakupu nie piję już kawy z mlekiem, nawet ciasta nie muszę jeść, wystarczy mi sam pomarańczowo-marcepanowy smak. Polecam wszystkim kawoszom!  

 

 

Planuje: żyć pełnią życia, doceniać życie rodzinne i chodzić częściej do kina! Czyli to co do tej pory...

 



1 komentarz Odpowiedz
2017-02-07 18:37:37 - Odpowiedz
Bardzo miło, że marcepanowa kawa przypadła Ci do gustu! No i mam nadzieję, że wkrótce pokażesz efekty nauki pisania :P
PS Uwielbiam muzykę Abla, więc już pędzę sprawdzić jego nowy soundtrack! Dzięki za cynk! :)



Żaneta - koneserka codzienności. Kolekcjonuje wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci : Weroniki i Maksymiliana. Jestem redaktorem naczelnym portalu Rie World.



Blog na Facebooku



Najnowsze posty


Reklama

Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 

X
X