Podsumowanie miesiąca - luty

Kolekcjonerka 2017-03-05
Udostępnij:

 

Co przychodzi mi na myśl jak wspominam luty? Czarna dziura! Nie wiem jak to możliwe, ale z trudem przypomniałam sobie, co robiłam w tym miesiącu. Mam wrażenie, że po długim styczniu przyszedł marzec i wreszcie zacznie się intensywne, kolorowe, wiosenne życie. Czas przeleciał mi przez palce, choć wolałabym go przespać. Przynajmniej byłabym wypoczęta. Luty to dla mnie taka poczekalnia. W styczniu spisuje listę celów, w lutym ja weryfikuję a w marcu działam. Działam, bo niesie mnie wiosenna energia i oczekiwanie, że już za chwilę, już za momencik rozpocznie się najpiękniejsza pora roku - wiosna!



Byłam: na weekend w Warszawie. Zrobiłyśmy sobie z dziewczynami z Rie World spotkanie, które połączyło pracę z przyjemnością. Takie wyjazdy działają kojąco na mą duszę. Raz na jakiś czas fajnie wejść w skórę kobiety wolnej, nie ograniczonej domowymi obowiązkami. Miło jest pochodzić po warszawskich restauracjach i poznawać nowe smaki. Byłyśmy na nocnym szaleństwie w Hali Koszyki ( polecam Tapas Bar i chorizo w cydrze), na śniadaniu w Charlotte ( ta biała czekolada) i na obiedzie w Aioli ( najlepsza lemoniada grejpfrutowa jaką piłam). Warto przyjechać do stolicy na samo jedzenie i klimat. Żeby było przyjemniej Zoriana zaprosiła nas do Sante Spa. Sauna, grota solna, jacuzzi sprawiły, że wreszcie się zrelaksowałam. A może to zasługa moich przyjaciółek i szczerego śmiechu, który sobie zafundowałyśmy. Było wspaniale!

 

 

Czuję się/ Pragnełabym: odnaleźć spokój. Luty nie należał do spokojnych, nie raz byłam u kresu wytrzymałości. Wiem, że to moja wina bo nie potrafię zredukować napięcia. Za dużo biorę na swoje barki, nie mam dystansu i we wszystkim chce być dobra. Mam wrażenie, że moje ciało i dusza związane jest gorsetem powinności i krytyki. Dlatego w marcu zrobię wszystko by zredukować stres do minimum. Zapisałam się na jogę i masaż lomi lomi. Teraz najtrudniejsze: popracować nad emocjami. Znacie jakieś dobre sposoby? 

 

 

 

Zainspirowałam się:  Pauliną Wnuk. Z biegiem lat moje zamiłowanie do kuchni i filmu rośnie w siłę! Więc jak dowiedziałam się, że do Kielc przyjeżdża Paulina, wspaniała kobieta, która jest autorką kulinarnej książki inspirowanej kinem musiałam tam być! I nie tylko słuchałam wywiadu, ale pomogłam przygotować jedną z głównych potraw - sałatkę Ambrozję, znaną z mojego ukochanego filmu "Edward Nożycoręki". Zachwycona jestem tym "Salonem Bezsenności". Pragnę więcej!

 



 

Czytam : W życiu jak w kinie czyli filmy na kozetce u Kasi” to książka idealna dla wielbicieli dobrego kina i psychologii, a przede wszystkim dla osób, które od filmów oczekują czegoś więcej niż miło spędzonego czasu. Rozmowy Kasi Miller i Magdaleny Chorębały są prowadzone w tak przyjemnym tonie że sama miałam ochotę dopowiedzieć swoje trzy grosze. Kocham kino, które opowiada historie, które nas czegoś uczy, pokazuje jak odbierają świat inni ludzie. Dzięki temu czuję się pełniejsza i bardziej empatyczna. I właśnie takie filmy omówione są przez Kasię Miller i Magdalenę Chorębałe w książce. Filmy pełne emocji, namiętności, ale opowiadające o zwyczajnych ludziach, którzy kochają, nienawidzą i szukają siebie. „Ta książka nie jest kompendium wiedzy o filmie, ale subiektywnym dialogiem dwóch kinomanek”. Znajdziemy tu rozmowy o strasznych matkach, o pochwale inności czy o tym dlaczego urzekają nas filmowi psychopaci. Po przeczytaniu tej książki spojrzycie na swoje ukochane filmy innym okiem, a może utwierdzicie się w swoim zdaniu. 

 

 

Oglądam: z racji, że luty wprowadza nas w klimat Oscarów, większość filmów jakie obejrzałam było z nimi związane. Jeżeli macie ochotę obejrzeć dobre kino, zdecydowanie polecam: "Manchester by the sea", "Moonlight" i "Przełęcz ocalonych". Każdy z nich na swój sposób mnie poruszył.

 

"Manchester by the sea" z zasłużoną, oskarowa rola Caseya Affleca to klimatyczna historia o zaczynaniu wszystkiego od nowa, ale bez ulgi czystej kartki. Czy można się podnieść po wielkiej tragedii? To pytanie zadajemy sobie przez cały film. Polecam Wam serdecznie to nastrojowe kino.

 




Jak kształtuje się nasza osobowość? Dzięki komu jesteśmy tacy jak w chwili obecnej? Co powoduje, że podejmujemy takie wybory a nie inne? Film "Moonlight" próbuje odnaleźć odpowiedzi na te pytania. To historia mężczyzny, podzielona na  trzy ważne w jego życiu etapy. Etapy w których otoczenie, dana sytuacja, emocje kształtują go jako człowieka. Jego życie, nie jest sielanką, co bardziej przyciąga widza do ekranu. Duży plus za muzykę i piękne zdjęcia. 

 



"Przełęcz ocalonych" to film o odwadze. Odwadze, która pozwala bronić swoich przekonań. Odwadze, dzięki której dzieją się rzeczy niemożliwe. Odwadze, dzięki której czujesz się spełnionym człowiekiem. Jest taki cytat-pytanie: co byś zrobił gdybyś się nie bał? Ten film jest odpowiedzią. Warto obejrzeć z ukochanym.





Zakup miesiąca: mięciutkie, cichutkie i urocze trepki króliczki od Oysho. Do tego cudnie wyglądają jako dekoracja do zdjęć :) Chciałabym także pochwalić się cudownym pasiakiem od PLNY LALA. Bluzeczka w czarno-białe paski z ustami "kiss" coraz częściej gości w moich stylizacjach. Uwielbiam!

 

 

 

Planuję: odżyć wraz ze zbliżającą się wiosną. Mam zamiar systematycznie ćwiczyć jogę i zacząć biegać i trochę zainwestować w zabiegi kosmetyczne. Poza tym mam w planach zrobić kurs "Jasna strona fotografii" Magdy Mizery. Mam nadzieję, że wreszcie poczuje upragniony zastrzyk energii.

 

 




Odpowiedz


Żaneta - koneserka codzienności. Kolekcjonuje wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci : Weroniki i Maksymiliana. Jestem redaktorem naczelnym portalu Rie World.


 


Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama

Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X