Quest - Twoja droga do sukcesu według Wojciecha Eichelbergera. Część druga

Kolekcjonerka 2018-04-29
Udostępnij:

 

Czym jest Quest? To wyprawa, dzięki której odnajdziesz ukryte zasoby i możliwości a także poznasz metodę rozwiązywania trudnych problemów. Dziś zapraszam Was na część drugą. Pierwszą możecie przeczytać tutaj - QUEST - TWOJA DROGA DO SUKCESU WEDŁUG WOJCIECHA EICHELBERGERA. CZĘŚĆ PIERWSZA

 

 

Aby przejść tą wyprawę w głąb siebie, musimy przejść kilka ważnych stacji. Pierwszą z nich jest pokora, autonomia i wizja.  Po nich kolejną stacją jest:


 

Wiara

 

Kiedy w naszym życiu wszystko układa się dobrze, mamy bezchmurne niebo nad głową, a promienie słońca ogrzewają naszą twarz z łatwością i zapałem spełniamy własną wizję. W momencie, gdy coś tracimy, gdy ponosimy porażkę, gdy coś pomimo naszych starań nie wychodzi, wtedy musimy wypracować sobie czwartą cnotę Questu - WIARĘ.

Wiara to jedna z najistotniejszych przystanków naszej podroży, bo to właśnie dzięki niej, nie zaniechamy naszej wizji w momencie zwątpienia. Naszą siłę można, bowiem zmierzyć wytrzymałością na nieprzychylne zmiany losu. Jak powiedział mój idol z dzieciństwa, człowiek o niezachwianej wierze we własną wizję - Rocky :

"The world aint all sunshine and rainbows. Its a very rough, mean place and I no matter how tough you are, it will beat you to your knees and keep you there permanently if you let it.  You, me, or nobody, is gonna hit as hard as life. But it aint about how hard ya hit. Its about how hard you can get hit and keep moving forward. How much you can take and keep moving forward. If you know what youre worth, then go out and get what youre worth. But ya gotta be willing to take the hit".

 



Gdy już wiemy, co jest dla nas ważne, gdy wiemy, na co nas stać, to byle potknięcia nie za torują nam drogi do sukcesu. A zapytacie pewnie, co będzie jak spotka nas coś, z czym ciężko będzie sobie poradzić, co nas połozy na łopatki? Dajmy sobie wtedy czas, ale miejmy świadomość, uwierzmy w to, że pomimo tego, co się złego stało, nigdy nie stracimy tego, co w naszym życiu najważniejsze: siebie i możliwości zbudowania wszystkiego od początku.

Tak jak każda cnota questu, tak i ta ma swoje zagrożenia i pułapki. Jest nim zniechęcenie i czarnowidztwo, czyli tak popularny pesymizm, na który każdy z nas w swoim życiu poświecił trochę cennego czasu. Kiedyś uwielbiałam tworzyć sobie problemy, które jak się okazywało nie istniały. Wspominać przeszłość i zamartwiać się o przyszłość - to dla niektórych codzienność. To straszna pułapka, ale można się z niej uwolnić. Zacytuje tu Wojciecha Eichelbergera: ”Wydarzeń czy wieści hiobowych możemy się zawsze spodziewać w naszym życiu. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy się ich zawczasu obawiać, myśleć o nich, a tym bardziej wypatrywać. Trzymajmy się zasady – zajmuję się tym, co się teraz naprawdę dzieje. Zajmowanie się tym, co było lub być może będzie, albo tym, co by było gdyby…, sprawi, że staniemy się napięci, zdekoncentrowani i nieuważni. A więc – niezdolni do skutecznego, zgodnego z okolicznościami i konstruktywnego działania tu i teraz. A wtedy sami ściągniemy na siebie trudne konsekwencje naszych zaniechań i zaniedbań. Tak abyśmy w sytuacji, gdy coś trudnego się wydarzy, umieli się tym zająć i wiedzieli, co robić. Wtedy najlepiej z wiarą i determinacją nadal zmierzać do celu. Jak żeglarz, który mimo sztormu trzyma kurs i robi wszystko, by nie zgubić kierunku, choć bierze pod uwagę trudne okoliczności i zmienia żagle na mniejsze."

 

Także bądźmy świadomi zagrażających nam problemów, ale nie twórzmy ich na siłę. Zaskoczmy samych siebie tym, jak piękny jest świat, bez bagażu przeszłości i wybieganiu w przyszłość. Ze spokojem i wiarą doceńmy to, co mamy "tu i teraz".

 


Świadomość

 

Kolejną cnota Questu jest świadomość – o której napisano tysiące książek, którą wyznacza sobie, jako cel miliony zagubionych ludzi. Jak dotarłam do tego punktu wyprawy, przestraszyłam się, ponieważ „świadomość samej siebie” kojarzy mi się z ciężkim zadaniem.  „Świadomość” pozwala się nam zobaczyć w całej okazałości,  pewnie dlatego niektórzy jej się po prostu boją.  Informuje wszystkich wszem i wobec, że nie ma w niej nic strasznego, wręcz przeciwnie, dzięki niej czujemy, że cokolwiek się stanie, gdziekolwiek będziemy – jesteśmy we właściwym miejscu – bo wreszcie czujemy się sobą, bez ukrywania swoich uczuć, pragnień i marzeń.

Bardzo ciężko jest „zobaczyć siebie” – bez przypisanych sobie wad i przywar, bez mocnych stron i zwycięstw. Bardzo ciężko zobaczyć siebie, za murem naszych przekonań, za wszelkimi schematami myślowymi. Bardzo ciężko jest siebie zobaczyć bez przeglądania się w oczach innych. Marzymy o zmianach we własnym wyglądzie, pragniemy zmienić swój charakter, często na siłę, stosując wobec siebie agresywne metody działań (diety, metody wyparcia złych wspomnień, uleganie innym choć nie chcemy).  Każdy z nas ma ideał, zaczerpnięty z gazet, telewizji, Internetu, niektóre kobiety chcą figurę jak modelki, chcą być odważne jak Martyna Wojciechowska, chcą być sławne jak Doda itd., mogłabym wymieniać w nieskończoność. Po prostu chcemy być takie jak ktoś inny. Nie zastanawiamy się nad tym, jakie my jesteśmy, co siedzi w nas w środku, jakie nie odkryte potencjały posiadamy, jakie nieodgadnione możliwości same sobie możemy dać. Zamiast poszukać w swoim sercu, czego pragniemy, czego potrzebujemy, na siłę przystosowujemy się do upragnionego ideału z gazety. 

 


 


Warto zobaczyć, jakie było nasze życie, jakie mamy zgubne nawyki, jakie mamy schematy myślowe, kiedy działamy na autopilocie – zrobić remanent w złych wspomnieniach, doznanych krzywdach i zaakceptować to co było wyciągając nauki na przyszłość. Dobrze jest siebie docenić, zobaczyć swoje dobre strony, talenty, zwycięstwa, by potem to zresetować i zacząć z pełną świadomością siebie.  Będąc tu i teraz w pełnej świadomości siebie, będziemy poszukiwać dróg by się otworzyć na świat, pokora pomoże nam zadawać sobie pytania o nowe możliwości (może spróbuje projektować ubrania, może założę własny ogródek, może wypróbuje przepis na tort malinowy). Dzięki autonomii, wizji i wierze nie zwątpimy, gdy pojawią się przeszkody, gdy inni nie będą pochwalać naszych wyborów…a odwaga pomoże pokonać nam własnego wewnętrznego krytyka)

Uwierzcie mi ze świadomością samej siebie jest mi łatwiej w życiu…..

 

 

Miłość

 

Zawsze byłam dobrą osobą, gotową pomóc każdemu, kto mnie potrzebował. Nigdy nie odrzucałam próśb innych, bo sądziłam, że to, co daje innym określa mnie, jako pełną miłości osobę. Myślałam tak, dlatego, bo moja mama zawsze powtarzała mi bym była wrażliwa na innych ludzi, bym okazywała serce potrzebującym, mówiła tak, bo sama taka była. Po pewnym czasie bezinteresownego dawania zmęczyłam się i zaczęłam się denerwować. Zaczęłam zaniedbywać swoje sprawy, bo sprawy innych były ważniejsze, ja i moje potrzeby były na szarym końcu. Zaczęłam zastanawiać się, czemu te osoby, którym pomagałam, nie maja czasu wysłuchać moich problemów, czemu nie pomagają mi w potrzebie tłumacząc się brakiem czasu. Poczułam się oszukana i sfrustrowana. I wtedy nastąpił we mnie przełom i zrozumiałam, co robiłam źle… większość osób pomyśli, że to banalna prawda, że każdy o tym wie, ale ja musiałam dojść do tego sama, ucząc się na własnych błędach.

 



Miałam wielką wrażliwość na innych, a zabrakło mi wrażliwości na samą siebie. Zabrakło mi zainteresowania i uwagi do własnych spraw, własnych potrzeb, własnych problemów. Skupiając się na innych oddalałam od siebie własne leki, moje życie miało cel i kierunek skierowany na innych, a nie było we mnie odpowiedzialności za własne życie. Dodatkowo wpadłam w pułapkę: byłam zawsze chętna do pomocy, a w momentach, kiedy nie miałam na to ochoty, bądź brakowało mi czasu, obawiałam się, że ktoś może pomyśleć o mnie źle. Teraz mam inne spojrzenie na siebie i jestem szczęśliwa. Teraz wiem żeby dawać tylko dla samego dawania, nie oczekuje niczego w zamian i nadal jestem pomocna, ale nie zmuszam się do robienia czegoś, na co nie mam ochoty.

Więcej czasu spędzam na dawaniu samej sobie, szczególnie takiej uwagi, jakiej wcześniej wymagałam od innych. Teraz żyje w harmonii pomiędzy dawaniem i braniem. Nauczyłam się miłości do siebie samej, choć to trudna miłość, bo przyzwyczajona byłam do krytykowania, wymagania, niezadowolenia, porównywania się do innych. Zrozumiałam, że to strata czasu, bo tylko wzmacniając siebie, pracując nad sobą możemy osiągnąć zamierzone cele. Tylko kochając siebie będziemy w stanie zrealizować upragnione marzenia.  Mamy prawo i obowiązek „kochać samego siebie”. Dopóki, bowiem nie poczujemy, nie poznamy i nie pokochamy siebie samych, dopóty nie będziemy potrafili poważnie traktować swoich marzeń, wizji i powołań – ani też wspierać samych siebie w dążeniu do ich realizacji. Nie zazdroszczę innym, nie porównuje się – wykorzystuje pozytywną inspirację do wzrostu. Widząc piękną figurę u innej kobiety, motywuje się i idę na fitness. Sukcesy innych zdobyte ciężką pracą traktuje, jako szanse spełnienia własnych, bo pokazują mi, że można wszystko tylko wystarczy się odważyć… Lubię nadal pomagać innym, wspierać ich radami, bo czuje się wtedy pełniejszym i bardziej spełnionym człowiekiem. Nie denerwuje się jak ktoś ma inne poglądy ode mnie, jak ma inne odczucia niż ja, bo wiem, ze jego perspektywa pozwala mi spojrzeć na świat pełniej.

 



Także miłość w Quescie jest miłością do samego siebie, ale jest uczuciem dobra, którym dzielimy się z innymi – nie tylko najbliższymi, ale i całym światem. Jest zrozumieniem, że każdy z nas zasługuje na szacunek, dobre słowo, uwagę, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy równi. I jeżeli będziemy gotowi otworzyć się na innych, bardzo dużo zyskamy….

 

A Ty odważysz się wziąć udział w tej wyprawie?

 

 

Fotografie: Ada Masłowska

 

Stylizacja:

Koszula/ Buty/ Torebka: Zara

Spodenki: Miss Denim

Choker: H&M

Pasek: Mango

 



3 komentarze Odpowiedz
2018-04-30 13:04:45 - Odpowiedz
Świetnie wyglądasz! :*

2018-04-30 09:52:23 - Odpowiedz
Intrygująca metoda z pewnością pomagająca w drodze do samodoskonalenia się :)

2018-04-30 09:34:48 - Odpowiedz
Bardzo ciekawy wpis połączony z przepiękną stylizacją. Zgadzam się, że wato tworzyć się na innych, bo możemy wiele zyskać. Torebka skradła moje serce :)


Żaneta - koneserka codzienności. Kolekcjonuje wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci : Weroniki i Maksymiliana. Jestem redaktorem naczelnym portalu Rie World.


 


Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama

Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

 

 

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X