Czy kobiety mają poświęcenie w DNA? Plus romantyczna stylizacja z apaszką w roli głównej!

Kolekcjonerka 2018-05-14
Udostępnij:

 

"Nieraz mam przemożne wrażenie, że sens życia kobiety polega na poświęcaniu się swojej rodzinie, mężowi, synowi, dzieciom, domowi, utrzymywaniu porządku, karmieniu, i – jeśli te elementy powoli znikają – to pojawia się pytanie: To właściwie, po co żyć? Jeśli ja nie muszę dla nikogo niczego zrobić, to, po co mam w ogóle wstawać z łóżka?" - zastanawia się Ewa Konarowska w książce, którą napisała wspólnie z Katarzyną Miller „Chce być kochana, tak jak chcę”. Książkę, która otworzyła mi oczy na wiele spraw i przewartościowała myślenie o sobie, jako kobiecie.

 

Od najmłodszych lat słuchałam od Mamy, że najważniejszą wartością w życiu jest miłość. Należy mieć dobre serce, pomagać i mieć dla wszystkich czas. Gdy byłam większa, często słyszałam o poświęceniu, jako atrybucie kobiety. Prawdziwa kobieta się poświęca – tak utarło się w naszym społeczeństwie. Tego uczą nas nasze matki, babki, ciotki itd. Nawet teraz, w czasach, gdy feminizm jest na ustach wszystkich, nadal uświęcona jest pochwała kobiecego poświęcenia. Denerwuje mnie kult matki, tak samo jak kult feministki pełną gębą. Zauważyłam, że próbują nas wepchnąć na siłę do jednej z tych frakcji. Albo ma dzieci i się im poświęca, albo jest zdeklarowaną, oddaną sobie osobą i nie w głowie jej jakieś poświęcenie. Jedne i drugie są szykanowane za swoje wybory. Jedna słyszy pytania, kiedy wraca do pracy, druga, kiedy założy rodzinę i urodzi dzieci. Nieważne, którą z nich jesteś, masz pod górkę! Najtrudniej mają kobietki, te, pośrodku, które mają dzieci i próbują spełnić się w pracy. One należą do kręgu, który nazywam: wiecznym wyrzutem sumienia. Bo gdy praca jest na pierwszym miejscu, cierpią na tym dzieci, a gdy dzieci są priorytetem praca nigdy nie jest wykonana na 100%. Ja doświadczam tego cały czas. I gdzie w tym sens?

 

Nie raz czytam o tym, jak ludzie na łożu śmierci, mówią najbliższym, że żałują, że czegoś nie zrobili, nie poszli za miłością, bo się bali, nie zarobili kupy kasy, bo byli leniwi itd. Do mnie doszło, czego ja bym najbardziej żałowała, co by mnie zabiło niczym najgorsza choroba i co ciekawe zabija większość nas! Brak poświęcenia sobie czasu. Wartościowego czasu. Czasu na poznanie, jakim jestem człowiekiem. Czasu na najprostsze przyjemności. Czasu na luz. Czasu na rozwój! Czasu dla siebie!!!

 

To dzięki Kaśce Miller zrozumiałam, że nie uratuje mnie książę na białym koniu. Uratować siebie mogę tylko ja! Wychowują nas rodzice, dziadkowie, ulica, telewizja, internet. Kształtują naszą wizję świata, która nie raz dostarcza nam masę cierpienia. Właśnie czas dla siebie, doświadczanie, czyni najmocniejszymi, bardziej świadomymi, szczęśliwszymi.

 

Nie ma jedynej, wspaniałej, miłości, która będzie niekończącym się romansem i nie kosztuje wysiłku i sprawnej komunikacji.

 

Nie musimy być szczupłe, wysportowane i posłuszne by podobać się facetom.

 

To nie kasa jest najważniejsza, tylko umiejętność cieszenia się życiem takim, jakim jest. Ja potrafię cieszyć się zapachem bzu, letnim deszczem czy księżycem w pełni.

 

Kobieta sama wybiera swoją drogę i czy chce mieć dzieci, czy stawia na karierę, gdy próbuje pogodzić jedno i drugie to należy ją wspierać, a nie jeździć po niej, że jej życie nie jest kompletne! Bo jest! Nasze życie jest kompletne, bo mamy siebie i w każdej minucie swojego życia możemy postanowić, że od dziś postaramy się by nasze życie było lepsze, ciekawsze, bardziej wartościowe.  Ja już jakiś czas temu w całym chaosie życia rodzinnego, zawodowego postanowiłam, że jak już mam się czemuś poświęcać to sobie! Pielęgnować pasję, dbać o siebie! Wtedy reszta się ułoży. Ja zadbam o siebie, będę lepszą mamą, żoną, przyjaciółką czy pracownikiem. Nie dajmy sobie wmówić, że musimy się poświęcać innym, że tylko My mamy dbać o ciepło domowego ogniska, że musimy mieć dzieci i faceta obok. Nic nie musimy. Możemy chcieć i wtedy podążać wyznaczoną ścieżką,a nie pod wpływem wścibskiej cioci układać sobie życie. Korzystajmy z tego czasu, cieszmy się małymi rzeczami i wyrzućmy słowo "poświęcenie" ze słownika. 

 

 

 

Stylizacja:

Sukienka: Zara

Apaszka: Kopi

Naszyjnik: Anka Krystyniak

Buty: Answer

Torebka: allegro

Pierścionek: ze szkatułki Mamy

 

 



2 komentarze Odpowiedz
2018-05-17 11:32:28 - Odpowiedz
Piękna stylizacja! Uwielbiam białe sukienki. Zgadzam się z treścią Twojego wpisu. Jestem uczulona na wypowiedzi typu "Kobieta powinna..." Niech każda z Nas podąża za głosem serca i instynktem i robi co jej w duszy gra;) Umęczanie się i poświęcanie w imię rodziny i utrzymania ogniska domowego w żaden sposób nie zwraca się w przyszłości, co mogę zaobserwować u mojej mamy, czy innych kobiet. Jeśli kobieta czuje, że bycie mamą to jej powołanie, to super! Jeśli jednak chce poświęcić się w 100% karierze, to też super! Jeśli uda jej się pogodzić te dwie rzeczy, nie rezygnując z niczego, to jeszcze lepiej:) Pozdrawiam Cię serdecznie i miło było poznać Cię na żywo na blogotoku:)

2018-05-16 12:08:50 - Odpowiedz
Bardzo ładna sesja ! Do mnie właśnie dotarło, że nikt za mnie życia nie przeżyje i na koniec nie chce niczego żałować ! Świetny wpis.


Żaneta - koneserka codzienności. Kolekcjonuje wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci : Weroniki i Maksymiliana. Jestem redaktorem naczelnym portalu Rie World.


 


Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama

Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

 

 

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X