Quest - Twoja droga do sukcesu według Wojciecha Eichelbergera. Część pierwsza.

Kolekcjonerka 2018-04-22
Udostępnij:

 

Od dawna czytam "Zwierciadło" - miesięcznik, który prowadzi mnie przez meandry duchowości, pobudza do myślenia i wzbogaca... Kilka lat temu „Zwierciadło” opublikowało cykl  „8*O” czyli poradnik jak radzić sobie ze stresem, jak wyciszyć umysł i ugruntować się w sobie - poradnik napisany został przez cenionego psychologa Wojciecha Eichelbergera, którego dane mi było poznać podczas "Salonu Bezsenności" w Kieleckim Centrum Kultury.  Po przeczytaniu poradnika, znalazłam ten kurs online i muszę przyznać, że bardzo mi pomógł w trudnym dla mnie czasie. Zachęcona wartością kursu, szukałam innych cyklów Eichelbergera. Tak trafiłam na książkę "QUEST. Twoja droga do sukcesu". Zainspirowana książką napisałam tekst, który mam nadzieję będzie dla Was wartościowy.



Czym jest Quest? To wyprawa, dzięki której odnajdziesz ukryte zasoby i możliwości a także poznasz metodę rozwiązywania trudnych problemów.

 

 

Aby odbyć tą wyprawę w głąb siebie, musimy przejść kilka ważnych stacji. Pierwszą z nich jest pokora – czyli przyznanie, że nie wiem, kim jestem i jestem gotowy by to odkryć. Przyznam, że to dość niespotykane by w poradnikach psychologicznych pisać o pokorze - gdyż ta cecha nie jest zbyt popularna we współczesnym świecie. Zazwyczaj mentorzy uczą nas pewności siebie, bezczelności i asertywności... więc, czemu Quest zaczyna się od pokory. Pokora większości z nas kojarzy się z uległością, poddaniu się autorytetowi innych, rezygnowaniu z siebie, ale to nie taką pokorę przedstawia książka "Quest".

 

Autorzy poradnika zalecają nam ukorzyć się przed samym sobą. Ta pokora to nic innego jak ukłon wobec własnego doświadczenia, intuicji, wizji i marzeń pochodzących z najgłębszych, najbardziej prywatnych przestrzeni naszych serc i umysłów. „Pokora drąży nasze ograniczone „wiem”, niepokoi, każe pytać i sprawdzać, aż uwalnia nas, przenosi w przestrzeń „nie wiem” – i każe ruszać w dalszą drogę. Gdy pokora ujawni iluzoryczność jakiegoś przekonania, w tym momencie rozpoczyna się w nas cudowny, acz niełatwy, twórczy proces poszukiwania nowej prawdy. Jeśli uda się ją znaleźć, to znak, że zakończył się kolejny cykl Questu.”

 

Czytając ten rozdział pomyślałam jak fajne jest podważyć wszystko to, co o sobie wiemy. To bardzo wyzwalające, przestać siebie szufladkować. Spróbować zmienić perspektywę widzenia własnej osoby. A może należy otworzyć serca, popatrzeć na siebie inaczej, zrobić coś niespodziewanego, ukorzyć się przed sobą i przekroczyć granice własnego ja...

 

Gdy już podważymy tak zwaną prawdę o sobie, nadchodzi czas, gdy z czystą - wewnętrzną - kartką ruszamy do drugiego etapu naszej wyprawy, czyli Autonomii. Pokora to część naszego wewnętrznego procesu, w którym próbujemy odnaleźć siebie na nowo, na nowo siebie zdefiniować, odrzucić wszelkie złe przywary i przyjąć powiew świeżości do naszego życia. Natomiast autonomia to cecha, która wypływa z naszego wnętrza na zewnątrz, do ludzi, czyli jest to tak zwane bycie sobą, pokazywanie "siebie" innym i co najważniejsze obrona "własnego ja" i nie poddawanie się naciskom zmiany ze strony otoczenia.

Jest to jeden z najtrudniejszych procesów Questu - być sobą, nie pozwolić ludziom decydować o naszym życiu, nie ulegać opiniom i modom, które, do nas nie pasują, być gotowym do obrony własnych pytań i wątpliwości i być odpowiedzialnym za swoje decyzje, wady i zalety. 
Wojciech Eichelberger tak opisuje autonomie: „Jak w żeglarstwie: wyznaczamy sobie cel, a potem płyniemy do niego niezależnie od nieprzychylnych wiatrów. Drogi prowadzące do celów wartych osiągnięcia nigdy nie są proste. Możemy także spotkać rozbijaczy statków, czyli ludzi, którzy rozpalają ogniska udające latarnie, by skierować nas na skały. Jednak największym zagrożeniem dla naszej autonomii jesteśmy my sami. Jeśli staramy się zadowolić wszystkich, to nigdzie nie dopłyniemy. Nie sposób utrzymać kursu, jeśli przejmujemy się tymi, którzy odbierają nam wiarę. To nie znaczy, że nie należy słuchać innych. W czasie podróży zawijamy do różnych portów i tak wzbogacamy naszą wiedzę i doświadczenie. Czasami pokornie dochodzimy do wniosku, że gwiazda, na którą obraliśmy kurs, nie była naszą prawdziwą gwiazdą. Czasami zbaczamy z kursu bardzo daleko. Ale jeśli – mimo wszystko, prędzej czy później – odnajdujemy naszą gwiazdę, nasz kierunek, to znak, że autonomia jest z nami.”

 


W każdym etapie znajdziemy pułapki i zagrożenia - w autonomii tym zagrożeniem jest uzależnienie. Uzależnienie od ciasnych ideologii, od opinii innych, od przynależności, od chęci akceptacji i uszczęśliwiania otoczenia. Pułapką jest też lęk, który zabrania nam ruszyć dalej, poza swoją strefę komfortu. Dobrze ugruntowana autonomia często nie pozwala spocząć na laurach ani przywiązać się do przeszłości. Poświęcenie autonomii dla poczucia bezpieczeństwa i wygody skutkuje stagnacją i – w rezultacie – frustracją i rozpaczą. Bo nie realizujemy swoich prawdziwych potrzeb, lecz pozorne pragnienia generowane przez nasze przywiązania i uzależnienia. Nie ma wiatru. Dryfujemy. Jeśli pokora nam nie podpowie, że to zły kierunek, to jesteśmy zgubieni.


Wykształcenie w sobie autonomii, to dla mnie ostatnio priorytet. Zostałam nauczona, że najważniejsze to być dobrym i uczynnym dla innych, pomagać, troszczyć się, wspierać. Piękna idea, ale w pewnym momencie zabrakło mi zdrowego egoizmu. Po pewnym czasie wyczerpana zauważyłam jedną rzecz: by być pomocnym dla innych, najpierw musimy dbać o siebie, by nasze "źródło mocy i dobroci" nie wyczerpało się przedwcześnie. Dlatego inwestujmy w swój rozwój, rozpieszczajmy by mieć dużo miłości do rozdania. Nie bójmy się własnych wad, nie lękajmy się pokazywać innym własne zalety.... Bądźmy sobą i walczmy o własne prawo do szczęścia.

 

 

Gdy poznaliśmy siebie dzięki pokorze i wzmocniliśmy się autonomią, przyszedł czas na kolejny etap Questu - Wizję. Słowo wizja kojarzy nam się z mistycznymi snami, intuicyjnymi obrazami, ale w wyprawie chodzi o proste wyobrażenie sobie, w jakim świecie chcemy żyć. Oczywiście możemy zacząć narzekać na polityków, na zły los, na nieuczciwych ludzi. Każdy z nas ma prawo wytłumaczyć sobie, że nie jest w stanie stworzyć własnego, idealnego świata własnymi silami. Możemy narzekać, ale czy takiego chcemy życia? Nie sądzę, dlatego potrzebna jest nam wizja…wizja siebie, naszego domu, naszego związku, naszej idealnej pracy…

Potraktujmy ten etap Questu jak afirmację, jak mówi pradawna polinezyjska nauka Huny – świat jest takim, jakim myślisz, że jest.  Dlatego fantazjujmy na temat własnego życia. Bądźmy wizjonerami i kreatorami własnego życia. Wiele poradników radzi nam by stworzyć własną mapę marzeń. Pomyślmy sobie co sprawia nam radość, jakie przyjemności lubimy sobie sprawiać? Zostańmy detektywami i podpytajmy rodziców o nasze marzenia z dzieciństwa, może mamy gdzieś w zakamarkach duszy jakieś zakurzone marzenia, które mogą z wielka silą powrócić do naszego świata.  Gdy zaczęłam tworzyć własną mapę Marzen, po pierwszych dwóch pragnieniach, ciężko było mi wymyślić następne… może to, dlatego, że zawsze myślałam o potrzebach innych zamiast własnych. Ale z biegiem czasu coraz więcej marzeń, pragnień napływało, wystarczyło się tylko otworzyć…Tak właśnie jest z wizją, nie musimy mieć konkretnych celów na początku, to droga w poszukiwaniu wizji staje się celem, świadome życie, odkrywanie naszych pragnień, stawanie się lepszym bardziej uważnym na siebie i innych człowiekiem może być naszą wizją szczęścia. 

 



Wojciech Eichelberger w wywiadzie dla Zwierciadła tak podsumowuje 3 pierwsze etapy Questu: „Każdy człowiek posiada wrodzoną zdolność do generowania wizji, bo każdy ma marzenia, tęsknoty i głęboko ukryte w nieświadomości potrzeby i przeczucia. Niezależnie od tego, czy chcemy zaprojektować krzesło, zbudować dom, zmodernizować firmę lub państwo, zmienić swoje życie, musimy zacząć od pokory. Pokora to jak wytarcie tablicy. Wykasowanie wszystkiego, co do tej pory wiedzieliśmy i czego się nauczyliśmy, oraz odwaga i cierpliwość w obcowaniu z „nie wiem”. Tak możemy zobaczyć na nowo to, co znane. Wtedy przychodzi kolej na autonomię, która oznacza zdolność do znajdowania oparcia w sobie, do samodzielnego podejmowania nowatorskich, mogących mieć strategiczne znaczenie decyzji, wiarę w siebie i we własną drogę. Dopiero z autonomii rodzi się trzecia cnota Questu, czyli wizja. Twórczy, wizjonerski element jest nieodzowną składową wszystkich śmiałych projektów. Wizja jest niezbędna, abyśmy znajdowali w sobie odwagę i determinację konieczną do zmian, by nam się chciało ruszyć w drogę nieprzetartym szlakiem, nawigując na gwiazdę świecącą gdzieś na firmamencie naszego umysłu.”

 

 

Aby dojść do etapu wizji, niezbędne jest „pokochanie siebie”. Trzeba zacząć siebie szanować i kochać by wejść na drogę wizji, bo tylko wtedy będziemy świadomi tego jak ważne są dla nas nasze marzenia, tylko wtedy będziemy mieć siłę iść czasem trudnymi ścieżkami do wytyczonych celów. Dzięki miłości do siebie i akceptacji, nie zaprzestaniemy poszukiwań, bo będziemy sobie zdawali sprawę, ze właśnie to poszukiwanie jest dla nas droga do rozwoju i szczęścia.  Więc dzisiaj otwórz program graficzny lub weź czystą kartkę papieru i wklej na środku swoje zdjęcie, najlepiej pochodzące z dobrego okresu w twoim życiu, dobrze się kojarzące. Popatrz na nie z uśmiechem i zacznij obmyślać, co by sprawiło, abyś stal się coraz bardziej szczęśliwym, coraz bardziej fascynującym i coraz to bardziej kochającym innych człowiekiem….Jak się otworzysz na przeżycie wizji, to będziesz przyciągać dobre rzeczy jak magnes….wystarczy ze uwierzysz ze świat jest taki, jakim myślisz, ze jest….i zaczniesz odczytywać znaki pojawiające się na twojej drodze…

 

Ja wyruszyłam w swoją wyprawę...a Wy?

 

 

Foto : Ada Masłowska

 

Stylizacja: 

Sukienka: Mohito

Torebka: F&F

Buty: Topshop

Biżuteria: Kopi

 




5 komentarzy Odpowiedz
2018-04-30 13:27:09 - Odpowiedz
Piękna sukienka, taka romantyczna :)
Pozdrawiamy :)

2018-04-24 13:35:57 - Odpowiedz
Ciekawie napisane :)
Nie znam metody, ale faktycznie sukces czy w ogóle proces twórczy zaczyna się od "zera". Budując wizję projektu i jego realizacji wyliczamy za i przeciw (rzeczy które mogą nas spowolnić w działaniu).

PS. Sukienka

2018-04-23 11:28:38 - Odpowiedz
Nie znam tej metody, ale wiem jedno - trzeba samemu poznać własne zasoby i możłiwości ,aby zawojować nimi świat:)

Ps. Cudowna sukienka :)

2018-04-23 11:26:03 - Odpowiedz
Poznanie samego siebie, to droga do naszego sukcesu :)
Ps. Piękna sukienka :)

2018-04-23 11:17:57 - Odpowiedz
Cały czas mam mieszane uczucia, wychowałem się w świecie bez psychologów i podobnych magików. Latarnią w ciemności były książki, duchowych idoli mogę wymieniać dużo, ale rozumiem czasy się zmieniły. Żyjemy szybko i trochę po łebkach, szukamy odpowiedzi podanych na tacy.


Żaneta Lurzyńska - koneserka codzienności. Na blogu i w życiu kolekcjonuję wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci: Weroniki i Maksymiliana. Kolekcjonerka to pochwała rodzinnego życia, bez rezygnowania z siebie i ze swoich marzeń.


 


Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama

Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

 

 

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X