Historia utkana z miłości i codzienności.... Czy istnieje recepta na udany związek?

Kolekcjonerka 2018-06-18
Udostępnij:

 

„Nie dążę już do szczęścia, ale do dobrych doznań” powiedział w wywiadzie do magazynu Jacek Santorski, wybitny psychoterapeuta, którego książki namiętnie czytam. Ileż mądrości jest w tym krótkim zdaniu. Ja też do tego dążę Panie Jacku. Wiem też, że nic nie jest na zawsze, że to, co dobre tak szybko przemija, a My nie zawsze potrafimy to docenić.

 

Zdjęcia, które zrobiła nam Monika Kozera zatrzymają tą ulotną, piękną chwilę na zawsze. Być może obejrzą je moje wnuki, prawnuki, praprawnuki. Za parę lat spojrzę na nie i nie będę mogła siebie poznać, a moja córka będzie zastanawiać się czy jest do mnie podobna. Tak jak ja, patrząc na zdjęcia mojej Mamy, odnajdywałam w jej rysach twarzy, moje rysy. Tak jak Ona, mam długie włosy, które niesfornie zakrywają talię. Być może Weronika też zechce takie zapuścić.

 

 

 

Moja historia utkana jest z miłości i codzienności. Zwykłych rytuałów, nawyków i obowiązków. I choć nie brakuje w niej poświecenia, nie zamieniłabym ją na żadną inną. Kocham i jestem kochana, daje i otrzymuje, utrzymuje ważne dla siebie relacje w ryzach i nie puszczam.

 

Gdy poznałam mojego ukochanego, byłam młodą dziewczyną. Nic nie wiedziałam o związkach, nie spodziewałam się, że nasza miłość przetrwa tyle lat. Z biegiem czasu, gdy opadł pierwszy żar nauczyłam się, co oznacza miłość dojrzała. To miłość, która wypełniona jest sprawną komunikacją, akceptacją i co najważniejsze to nieustająca ciekawość drugiego człowieka. To po raz setny pytanie jak było w pracy, robienie dobrego obiadu, gdy partner ma ciężki dzień i puszczanie na piwo z kolegami, chociaż same jesteśmy zawalone robotą. Ale pamiętajcie to musi iść w obie strony. Inaczej pozostaje frustracja i zgrzytanie zębami.

 

Po tylu latach wiem, ze w związku potrzebne jest wsparcie i poczucie humoru. Nic tak nie rozluźnia kiepskiej atmosfery jak śmieszny żart i trafne spostrzeżenie. Oczywiście trzeba sobie czasem ponarzekać, ale nie warto tej sytuacji przeciągać. Zawsze uważałam, że najlepsze na ciężkie sytuacje jest działanie. Gdy działamy, nie mamy czasu na smutki!

 

 

Mąż i dzieciaki są najważniejszą składową mojego życia. To im poświęcam większość swojego czasu. I energii. Ale… nie zapominam o sobie. Mam swój własny świat, przestrzeń, którą przeznaczam tylko dla siebie. To blog, fotografia, spotkania ze znajomymi. Wyjścia zapewniają mi bezpieczny dystans, oczyszczam wtedy głowę z domowych zmartwień, codziennego chaosu i wracam stęskniona.

 

A może receptą na udany związek jest po prostu kochać? Bez wielkich oczekiwań! Tworzyć swój własny wspaniały świat, cieszyć się codziennością a jednocześnie dzielić ją z ukochaną osobą! Nie żyć nim, tylko wraz z nim! Ja, wychowana na bajkach Disneya, romantycznych retro filmach marzyłam o wielkiej wręcz neurotycznej, romantycznej miłości. Tylko z czasem to się nie sprawdza. Na początku  zawsze mamy potrzebę przebywać z partnerem 24h n dobę! Przeżywać uniesienia, dramaty, walczyć z całym światem by tylko być z obiektem naszych uczuć! A potem przychodzi rutyna, rozczarowanie i trzeba zdefiniować związek na nowo. Wiele z nich nie wytrzymuje próby czasu, bo zamiast adrenaliny, płacisz rachunki, robisz zakupy i zbierasz porozrzucane skarpetki. Wtedy też tworzy się bliskość i przywiązanie. A gdy pojawiają się dzieci, więzy są nierozerwalne! Dziecko zawsze już będzie łączyć rodziców jak magiczny klej!

 

 

Podobnież umierający ludzie najbardziej żałują niespełnienia w związkach międzyludzkich. I nie chodzi tu o wielką, romantyczną miłość. Potrzebujemy innych jak powietrza. To właśnie wartościowe, bliskie relacje z najbliższymi dają szczęście. Nie wybitne osiągnięcia czy zgromadzony majątek. Oczywiście fajnie jest mieć wszystko, ale nie każdemu jest to pisane. Czasem musimy się z tym pogodzić i cieszyć się z tego, co w danej chwili posiadamy.

 

„Nie dążę już do szczęścia, ale do dobrych doznań”, „Zbieram piękne momenty, nie rzeczy” – to definicje udanego życia. Ja od dawna kolekcjonuje chwile warte zapamiętania, choć nie pogardzę również pięknymi, cieszącymi oko przedmiotami. Mimo to zbieram uśmiechy, niespodziewane akty sympatii i empatii, chwile bliskości i zapomnienia. To ma dla mnie największą wartość!

 

Dlatego tak kocham fotografie, to zatrzymanie tych chwil na zawsze. Przeglądasz zdjęcia i uśmiechasz się sam do siebie, bo pamiętasz jak się wtedy czułeś. Przeglądam zdjęcia Moniki i czuję dumę, radość, bliskość i spełnienie. Nieprzespane noce i brak czasu to przy tym pikuś! Ja po prostu jestem stworzona do miłości. Do kochania i bycia kochaną! Cała jestem miłością!

 

 

Zdjęcia wykonała zdolna Monika Kozera.

Makijaż autorstwa Karoliny z Kolorowej Szminki

Dziękuję dziewczyny za magiczny czas!

 

Jeżeli marzy Wam się taka magiczna sesja zapraszam na stronę Moniki! Uwielbiam sesje rodzinne, nie tylko za to, że to wspaniała pamiątka i fajny pomysł na prezent dla najbliższych. Na takich sesjach zupełnie nie skupiasz się na sobie, tylko bawisz się z dzieciakami. To już nasza druga sesja, z której się bardzo cieszę, bo choć ja mam mnóstwo zdjęć i często robię je dzieciom, to jednak w czwórkę mamy bardzo mało fotografii. 

Mam dla Was niespodziankę! Na hasło "Kolekcjonerka" dostajecie rabat na sesję u Moniki w wysokości 10% (nie dotyczy mini sesji oraz reportaży okolicznościowych).

Polecam bardzo!

 

 

 




6 komentarzy Odpowiedz
2018-06-18 19:17:13 - Odpowiedz
Piękna, rodzinna pamiątką!

2018-06-18 08:07:15 - Odpowiedz
Kochać bez większych oczekiwań - to jest sens miłości :)
Świetna sesja - piękną pamiątkę macie do końca życia (chociaż Pan mąż chyba trochę zestresowany paparazzi) ;)

2018-06-18 07:45:34 - Odpowiedz
Rytuały, gesty, codzienne momenty są bardzo ważne dla więzi i związku. Przepiękne zdjęcia, cudne chwile zatrzymane w kadrach. :)

2018-06-18 07:45:29 - Odpowiedz
Kolekcjonowanie dobrych chwil to jest właśnie dążenie do szczęścia. Codzienność wcale nie musi być szara.

2018-06-18 07:28:25 - Odpowiedz
Piękny post mówiący o dojrzałej miłości. Nie zgadzam się tylko z jednym. Napisałaś, że to dzieci są klejem, który scala związek. Niestety nie zawsze tak jest. Dzieci to cudowna sprawa ale też masa dodatkowych obowiązków i różnice w wychowaniu. Przewartościowanie całego życia. Nie każdej parze udaje się to przetrwać. A jeżeli ktoś decyduje się na dziecko dla "uratowania" związku to uważam, że nie ma na to żadnych szans. Gratuluję tak wielu wspólnych lat!

2018-06-18 07:02:41 - Odpowiedz
Bardzo fajna sesja, widać tę miłość między Wami :)


Żaneta Lurzyńska - koneserka codzienności. Na blogu i w życiu kolekcjonuję wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci: Weroniki i Maksymiliana. Kolekcjonerka to pochwała rodzinnego życia, bez rezygnowania z siebie i ze swoich marzeń.


 

Zapisz się do newslettera Kolekcjonerki! Czekają na Ciebie darmowe grafiki, przepisy, DIY i inspirujące artykuły.

* pola wymagane

Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama
przepisy kulinarne
Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

 

przepisy kulinarne

 

Przepisy kulinarne

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X