Czy też czujesz, że żyjesz w czasach jednorazowego użytku?

Kolekcjonerka 2018-09-02
Udostępnij:

 

Czasy jednorazowego użytku – ten termin przyszedł mi do głowy jak rozmawiałam z koleżanką o współczesnym randkowaniu. Opowiadała mi barwne historie o mężczyznach i kobietach, którzy z randkowania uczynili sport. Nie uświadczysz tu ani romantyzmu ani naiwności. Teraz na wstępie już wiesz gdzie wybranek/wybranka pracuje, jakie ma hobby, co jadł wczoraj na obiad i ile ma na koncie byłych. A jak spóźnia się na randkę, sprawdzasz lokalizacje w Tinderze i nie musisz się martwić. Albo wręcz przeciwnie. Wypadłam z rynku randkowego dawno temu i nie wiem czy potrafiłabym się w nim odnaleźć. Ja od zawsze stawiałam na szczerość i prostą, opartą na rozmowie relację. Przechwałki i jednorazowe akcje są nie dla mnie. Teraz jak jakiś drobiazg nie spodoba Ci się na pierwszej randce, nie umawiasz się na drugą.

 

„Zmęczeni pracą, życiem, a czasem sobą nawzajem, gonimy za ekscytacją, odmianą, czymś zupełnie nowym. Szukamy miłości, ale przestajemy w nią wierzyć. Podobnie jak w to, że można być szczęśliwym z jedną osobą przez całe życie. Albo po kilku nieudanych związkach. Jak kochać mądrze i trwale? Jak żyć, żeby chciało nam się kochać? – te zdania mocno mnie poruszyły. Znalazłam je w książce „Żeby chciało nam się kochać” Katarzyny Miller.

 

 

Na rynku związek/małżeństwo też wcale nie jest łatwo. W nawale obowiązków, kulcie kariery i atakujących social mediów łatwo się zgubić. Zapomnieć, co jest najważniejsze. A są to dla mnie niezmiennie relacje międzyludzkie. Najważniejsza jest osoba, która siedzi właśnie obok. Nie wirtualni znajomi i instagramowy poklask. I chociaż lubię zmieniać na nowszy model telefon, to w życiu uczuciowym zawsze stawiam na budowaną przez lata bliskość.

 

 

W ogóle mam wrażenie, że teraz jest po prostu, za dużo, za szybko, za głośno. W każdej dziedzinie życia. Nawet w rodzicielstwie. Jesteśmy niecierpliwi, ciągle się popędzamy, to samo robimy z naszymi dziećmi. Gdzie podział się luz?

 

Idąc na plac zabaw nie raz pytana byłam, na jakie zajęcia dodatkowe chodzi moja córka. Po czym nie czekając na moją odpowiedz dostawałam listę zajęć córki, pytającej mnie Pani. Czy to jakiś wyścig? Czy dziecko nie może po szkole po prostu spędzać ze mną czasu? A jak już chodzi na te zajęcia, to, dlatego, że lubi, nie, dlatego, że potem mam się czym chwalić. Oczywiście nie zawsze tak jest i to nic złego, że kształcimy i wzbogacamy dziecko na różne sposoby. Nie dajmy sobie tylko wmówić, że te zajęcia są ważniejsze od czasu spędzonego z rodzicem.

 

 

Oprócz zaniedbanych relacji międzyludzkich i wyścigu, kto ma lepiej, załamuje mnie bezmyślne gromadzenie rzeczy i kupowanie na poprawę humoru. Ostatnio robiłam generalne porządki i byłąm w ciężkim szoku ile nagromadziłam rzeczy. Książki, ciuchy, papiery, zabawki. Tego jest masa.  Masa rzeczy, to ta naprawdę masa czasu na ich sprzątanie, segregowanie i upychanie po szafkach. Dość, że płacimy za rzeczy swoim czasem, to później tracimy go porządkując je. Tak samo z jedzeniem. Ile potrafimy zmarnować żywności, bo kupujemy na zapas. Ostatnio pofolgowałam sobie z jedzeniem i kawą. Piłam jej mnóstwo, jadłam bezmyślnie. Za dużo się wokół mnie działo, telefony, emaile, a w tle dzieci, które chcą się pobawić. Zamiast poczytać wieczorem siedziałam na komórce sprawdzając media społecznościowe. W końcu poczułam, że mam dość. Muszę zwolnić, przestawić priorytety. Zmienić nawyki! I myślę, że nie tylko ja. Myślę, że wszyscy jesteśmy zmęczeni tą nieustającą gonitwą, którą sami sobie stworzyliśmy. Przyszedł czas by wreszcie zmienić styl życia. ODETCHNĄĆ PEŁNĄ PIERSIĄ. Bez wiecznego spoglądania na zegarek lub powiadomienia w telefonie.

 

 

Stylizacja:

Spódnica: M.unique

Bluzka: Zara

Buty: Melissa

Pierścionek: Apart

 

Fotografie: Ada Masłowska

Miejsce: Plac Cafe

 



1 komentarz Odpowiedz
2018-09-05 09:40:26 - Odpowiedz
Generalnie zgadzam się z tym co napisałaś.

To co wazne to również to, że ludzi obecnych czasow przestaje interesowac bliskość, nie tylko ta z przyjacielem czy dzieckiem, lecz rownież ta z partnerem czy żoną. Na skutek tego, ze dajemy sobie wmówic, że wazna jest ilośc i cena, a nie jakość, na skutek nadmiernej eksploatacji organizmu, dochodzimy do takiego zmęczenia, że nawet nie chce się nam inetersowac tym, co u naszego ukochanego w pracy, a wieczorem myslimy już tylko o tym, zeby zamknąc oczy. I tak mija tydzień za tygodniem, gdzie nie ma bliskości ani emocjonalnej ani fizycznej.

Smutne to, że tak bardzo pozwalamy mediom i social mediom rządzić naszym życiem...

A apropos tego pospieszenia dzieci, polecam artykuł, myślę, że jest bardzo "na czasie": http://psychetee.pl/2018/08/24/uwaznosc-w-swiecie-dzieci/


Żaneta Lurzyńska - koneserka codzienności. Na blogu i w życiu kolekcjonuję wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci: Weroniki i Maksymiliana. Kolekcjonerka to pochwała rodzinnego życia, bez rezygnowania z siebie i ze swoich marzeń.


 

Zapisz się do newslettera Kolekcjonerki! Czekają na Ciebie darmowe grafiki, przepisy, DIY i inspirujące artykuły.

* pola wymagane

Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama
przepisy kulinarne
Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

 

przepisy kulinarne

 

Przepisy kulinarne

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X