3 powody, dla których warto odwiedzić Bałtyk jesienią. Pobyt w hotelu „Primavera Jastrzębia Góra”

Kolekcjonerka 2018-11-01
Udostępnij:

3 powody, dla których warto odwiedzić Bałtyk jesienią. Pobyt w hotelu „Primavera Jastrzębia Góra”

 

Szum fal, spokój i wyludnione plaże, złote lasy czy więcej jodu – jak myślicie, który powód przekonał nas do odwiedzenia Bałtyku jesienią? Długo myśleliśmy, czy pojechać nad ukochane morze w wakacje, czy przeczekać i pojechać w październiku. Po przeanalizowaniu plusów i minusów, zwyciężyła druga opcja i powiem Wam, że byliśmy zachwyceni spacerując po opanowanym przez jesień morzu bałtyckim. To był magiczny wyjazd, nie tylko za sprawą scenerii, która zapewniła złota, polska jesień, ale także, dlatego, że wreszcie nasza czwórka miała dużo czasu dla siebie.

 

 

Gdy zdecydowaliśmy się na morze, od razu wiedzieliśmy gdzie chcemy jechać. Najlepszy urlop z dzieciakami zapewnia hotel Primavera, który mieści się w Jastrzębiej Górze. Skąd ta pewność? Bo wracamy do niego, kiedy tylko możemy. Ostatnim razem byliśmy tam z rocznym Maksiem i pięcioletnią Weroniką i wiedziałam, że w Primaverze będziemy się czuć tak komfortowo jak w domu. I tak było. 

 

 

Atrakcje hotelowe opisze Wam niżej, a teraz chciałaby przedstawić Wam 3 powody, dla których warto odwiedzić Bałtyk jesienią:

 

1. Brak turystów i wyludnione plaże. Zwiedzanie atrakcji bez kolejek.

 

Jaki jest nasz Bałtyk każdy wie! Nigdy nie wiadomo, na jaką trafisz pogodę, ale wiesz, na 100%, że w miesiące wakacyjne znaleźć kawałek samotnej plaży jest trudno. Szczególnie tam, gdzie znajdują się hotele przyjazne dzieciakom. Właśnie, dlatego zdecydowaliśmy się na połowę października. Po pierwsze nie lubimy tłumów, po drugie upilnować dzieciaki jest o wiele ciężej, a po trzecie ciężko zrobić fajne zdjęcia, jak mnóstwo parawanów w tle.

 

 

Październikowy wypad nad morze udał się bardzo, bo nie tylko było 20 stopni i świeciło ciągle słoneczko, ale mieliśmy przyjemność spacerować po pustych plażach i słuchać szumu fal, a nie walczących o miejsce turystów. Spacery brzegiem morza, w ciszy i spokoju to prawdziwa medytacja i ulga dla ducha i ciała. Ja wracałam z nich zregenerowana i pełna sił! Dodatkowym plusem jest zwiedzanie atrakcji, bez kolejek i stresu.

 

 

2. Dużo jodu czyli wzmocnij odporność swoją i dzieciaków. Podreperuj AZS!

 

To był jeden z głównych powodów, dla których zdecydowaliśmy się na wyjazd w październiku. Jak pewnie wiecie jesienią i zimą nad morzem wydziela się największa ilość jodu, który wdychamy podczas długich spacerów. Jod bardzo pozytywnie wpływa na nasze zdrowie i odporność: bierze udział w produkcji hormonów tarczycy, regulujących metabolizm, pracę układu nerwowego, krążenia i mięśniowego oraz odpowiadających za rozwój fizyczny i umysłowy dziecka. Gdy byłam dzieckiem często łapałam zapalenie oskrzeli i brałam mnóstwo leków. Mama zbuntowała się przeciwko ciągłej antybiotykoterapii i załatwiła mi sanatorium nad morzem. Spędziłam dwa miesiące: styczeń/ luty spacerując po kilka godzin po plażach Dźwirzyna. Po tym pobycie chorowanie skończyło się na dobrych kilka lat. Dlatego warto odwiedzić morze w zimniejszych miesiącach.

 

 

U nas dodatkowo morskie powietrze pomoga na atopowe zapalenie skóry. Tęsknie za swoją skórą z nad morza. Uczulenie się wyciszyło, a cera nabrała blasku. Ciekawa jestem czy to wpływ powietrza, czy braku stresów, a może obecność całej rodzinki. Tak czy inaczej u mnie i u Maksa nastąpiła chwilowa remisja, niestety tydzień po przyjeździe wszystko wróciło.

 

3. Niższe ceny i możliwość wyboru lepszego hotelu!

Dla mnie jest to niewątpliwy plus! I nie myśl, że zaoszczędzisz tylko na hotelu wybierając się jesienią nad morze. Dla mnie niewątpliwym plusem jest brak straganów z pamiątkami, budek z watą cukrową i popcornem. Moje dzieciaki uwielbiają zaglądać do takich miejsc i wymuszać drobne rzeczy, które w okolicy tygodnia urastają do sporych wydatków. Jedyne, czego mi szkoda, to, że tak mało smażalni jest otwartych o tej porze roku.  
 

Te 3 powody, były dla nas decydujące jak zastanawialiśmy się nad urlopem. Nie oszukujmy się wakacje dla 4 osób nie są tanią sprawą, tym bardziej jak chcemy jechać w fajne miejsce i mieszkać w fajnym hotelu.

 

 

Dlaczego wybraliśmy akurat Hotel Primavera w Jastrzębiej Górze? Powodów było wiele, ale do najważniejszych należały:

 

- Jest to miejsce przyjazne dzieciom i to one były najbardziej zachwycone urlopem. Zacznijmy od tego, że wynajęliśmy studio, my mieliśmy swój pokój, dzieci swój. Studio łączył wspólny balkon z widokiem na plac zabaw i mini basen. Warunki były bardzo komfortowe. Polecam tą opcję rodzicom ze starszymi dziećmi. Gdy maluchy spały mogliśmy oglądać filmy i cieszyć się spokojem.

 

 

- Hotel znajduje się obok Nadmorskiego Parku Krajobrazowego oraz przejścia na plażę – zaledwie 100m od morza! Chcąc iść na plaże musimy zejść z klifu i może być to meczące, ale dla nas była to wspaniała aktywność. Wystarczy zobaczyć zdjęcia, w jakich bajkowych warunkach znajduje się to zejście. 

 

 

Jastrzębia Góra jest uroczym i klimatycznym miejscem. Na uwagę zasługuje między innymi Dom Whisky - kultowe miejsce dla wszystkich koneserów tzw. "wody życia". Muszę przyznać, że asortyment tego miejsca powala z nóg, dosłownie i w przenośni. Gdyby nie obecność dzieciaków, pewnie źle by się to  dla nas skończyło.

 

 

- W Primaverze jest mnóstwo atrakcji dla dzieci. Powiem Wam szczerze, że to jest jedyne miejsce, do którego bym pojechała wiedząc, ze będzie brzydka, deszczowa pogoda. Codziennie są animacje dla dzieci, czy to na basenie, czy w Sali zabaw. Córeczka jednego dnia bawiła się w piratów, innego w Indian. Robiła pióropusz i opaskę na oko, a nawet szukała skarbów. Codziennie rano pytała, jaka dzisiaj czeka ją zabawa z animatorem.

 

 

Wieczorami chodziliśmy do kawiarni połączonej z bawialnią Playland. Gdy dzieciaki się bawiły ja mogłam pić kawę i czytać książkę, lub nadrabiać social media. Playland podzielony jest na dwa sektory: dla maluchów i większych dzieciaków. Maks z Weroniką bawili się w ogromnym labiryncie i zjeżdżali ze zjeżdżalni do basenu pełnego kulek.

 

 

Muszę też pochwalić Park Wodny, który jest świetnie zorganizowany i naprawdę można tu spędzić sporo czasu. Dlaczego? Bo w Parku są aż 3 baseny, w tym jeden dla dzieciaków z o wiele cieplejszą woda. Dodatkowo spędzaliśmy czas relaksując się w jacuzzi, na drabinkach czy szczególnie dzieciaki zjeżdżając na Anakondzie, którą Maks pieszczotliwie nazwał „rura”. Żałuje, że nie skorzystaliśmy ze świata saun (sauna sucha, parowa, infrared, różana, lodospad, słoneczna łączka), a w szczególności z rytuału wieczornej Sauny z piciem pokrzywy.

 

 

- Ja szczególnie zadowolona byłam z jedzenia, a mieliśmy możliwość jeść śniadania, obiady i kolacje w hotelowej restauracji.  Po poście Dąbrowskiej zwracam bardzo uwagę na jedzenie i może to śmieszne, ale zupełnie inaczej mi smakuje. Dlatego byłam szczęśliwa, jaki nacisk jest położony w hotelu na różnorodność posiłków i bardzo duży wybór sałatek i warzyw. Są specjalne dania dla osób, które nie jedzą mięsa czy glutenu. Każdego dnia królowała inna kuchnia, ja szczególnie zadowolona byłam podczas włoskiego dnia, kiedy podawana była miedzy innymi pyszna pizza.

 

 

Dodatkowo każde danie podpisane jest pod kątem występujących w nich alergenów, co bardzo ułatwiło mi karmienie Maksa, który jest wybitnym alergikiem. Bardzo podobały mi się PrimaFoods na bufetach, czyli wyselekcjonowane przez specjalistów ds. dietetyki niezwykle bogate w wartości odżywcze produkty kulinarne.

 

- Primavera to nie tylko pyszne jedzenie i raj dla dzieci, ale jak się okazuje świetne miejsce dla osób kochających aktywność i rozwój. Okazuje się, że hotel ma świetną ofertę, jeżeli chodzi o zajęcia fitness, warsztaty i wykłady. Udało mi się skorzystać z warsztatów z prawidłowego oddychania i do dziś korzystam ze wskazówek, których się wtedy nauczyłam.

 


Odpowiedz


Żaneta Lurzyńska - koneserka codzienności. Na blogu i w życiu kolekcjonuję wszystko co piękne i warte zapamiętania. Pasjonuję się modą, fotografią, namiętnie oglądam ambitne seriale i filmy. Każdego dnia celebruje życie i szukam nowych możliwości wyrażania siebie. Jestem ciągle zakochaną żoną i mamą dwójki wspaniałych dzieci: Weroniki i Maksymiliana. Kolekcjonerka to pochwała rodzinnego życia, bez rezygnowania z siebie i ze swoich marzeń.


 

Zapisz się do newslettera Kolekcjonerki! Czekają na Ciebie darmowe grafiki, przepisy, DIY i inspirujące artykuły.

* pola wymagane

Blog na Facebooku



Pinterest



Najnowsze posty


Reklama
przepisy kulinarne
Archiwum
Strony

Instagram

 

Follow on Bloglovin

 

 

przepisy kulinarne

 

Przepisy kulinarne

Tagi
Tekst

 

 

 

follow me




 

 

 




 



Znajdź mnie na Instagram - @kolekcjonerka
X
X